ponowne narodziny a nieplodnosc

Wyjście z insulinooporności – bez leków

Moja podróż ku swojej naturze i samoleczeniu


Ten artykuł będzie długi, ponieważ zawrę w nich wszelkie informacje odnośnie mojej drogi samoleczenie i niesamowitej zmiany.

W 2012 r. po długim czasie „szukania”przyczyny mojego stanu zdrowia, zdiagnozowano u mnie insulinooporność. Wtedy to schorzenie nie było znane w środowisku lekarskim. Pamiętam to wyraźnie, że oddałabym dosłownie wszystko, aby siebie rozszyfrować i wyzdrowieć. Był dla mnie czas życiowego przełomu i ostatni kontakt z lekarzami.

Oczywiście mój artykuł nie skłania nikogo do rezygnacji z badania się, czy korzystania z porad lekarskich, nie umniejsza wiedzy lekarzom itp – każdy idzie za sobą. Opisuję tutaj swoje doświadczenia i moją drogę życia związana z insulinoopornością.

Powrót do siebie

Gdy usłyszałam od specjalisty werdykt „to choroba nieuleczalna” – te słowa wybudziły mnie z jakiegoś rodzaju śpiączki, w której żyłam, jakbym zapomniała o swojej sile i mocy, a w głębi siebie usłyszałam NIE. Moja niezgodna na ten fakt zapoczątkowała najważniejszą decyzję w moim życiu – wyzdrowienie.

Zawsze wierzyłam, że wszystko jest możliwe, a ta sytuacja dała początek jednemu z pierwszych tego świadectw.

Siłą woli, świadomości i naturalnych metod samodzielnie wyleczyłam się z:

  • z insulinooporności i stanu depresji, która jej towarzyszyła
  • otyłości
  • bardzo bolesnych miesiączek
  • zalążków endometriozy
  • trądziku
  • byłam również na granicy PCOS

Wszystko wydarzyło się na przestrzeni kilku lat

Krok po kroku zaczęłam odżywiać się zgodnie ze swoją naturą – nie wg. indeksu glikemicznego czy „gotowych” zaleceń. Zrozumiałam, że do tego zaprasza mnie ta choroba. Poszłam za sobą, zaufałam w 100% sobie, a życie podsuwało mi dokładnie to, czego potrzebowałam. Wiem, jakie to ważne podchodzić do każdego przypadku indywidualnie, ponieważ różnimy się od siebie i każdy, pomimo nawet takiego samego schorzenia potrzebuje poczuć i posłuchać siebie, odnaleźć swój własny rytm. I tak właśnie wygląda właśnie współpraca ze mną – to droga do siebie.

Dziś mój proces powrotu do równowagi byłby znacznie szybszy, ale to że odkrywałam to wszystko kawałek po kawałku sama, pozwoliło mi zdobyć niesamowitą wiedzę, doświadczenie i głębokie obserwacje, które pozwalają mi dzisiaj patrzeć na temat całościowo, wielowymiarowo i w ten sposób pomagać innym.

Nie zgodziłam się na życie w ograniczeniu

Pamiętam, że początkowo wykupiłam zalecone leki. Było ich bardzo dużo, z rozpisanymi godzinami przyjmowania. Nigdy wcześniej nie brałam leków, w ogóle droga medyczna była mi daleka. Zawsze wcześniej stosowałam naturalne metody, tak mnie wychowano. Patrząc więc na szufladę wypełnioną nimi po brzegi – poczułam się, jak więzień, jakbym miała kontrolować każdy aspekt swojego życia. Poza tym nie chciałam, żeby coś z zewnątrz zastępowało naturalne funkcje moich narządów, napędzało je, ja chciałam, aby one sobie przypomniały, że są zdrowe.
Poczułam ogromny bunt, po czym wyrzuciłam wszystkie leki.
Postanowiłam, że sama znajdę drogę wyjścia.

Studia, wiedza, doświadczenie

Z czasem, zafascynowana samouzdrawianiem i świadomym odżywianiem, poszłam na studia dietoterapii. Chciałam dopełnić to, co już przeżyłam oraz dalej dopełniać moje predyspozycje do pomagania innym.
Dziś zdrowe życie stało się dla mnie naturalne i to jest zgodne ze mną.
To nie jest ścieżka „idealnej dyscypliny”. Czasem wracają stare nawyki, gdy jeszcze coś nie jest ugruntowane. Najważniejsze, żeby siebie nie traktować surowo i aby zawsze się sobie przyglądać.
Słuchać ciała, emocji, dbać o psychikę. Bo jesteśmy istotami wielowymiarowymi.

Choroba to ukryty potencjał, ale nie każdy ma odwagę go odczytać

Wszystkie choroby mają swoje pierwotne źródło w energetyce, zanim pokażą się w ciele. Insulinooporność to zablokowane emocje i wyraz siebie. To ucieczka do środka. Zamknięcie się przed światem.
Często powiązana z wcześniejszymi, bolesnymi doświadczeniami. I często współistnieje z innymi wyzwaniami: tarczycą, PCOS, zaburzeniami hormonalnymi.
Bo jesteśmy całością – jedno wpływa na drugie.

Dobra wiadomość?
Kiedy leczymy jedną warstwę, inne także zaczynają się harmonizować.

Ciało mówi wszystko

Ciało pokazuje całą historię naszego życia. Jest jak mapa. Warto nauczyć się po niej poruszać.

Z czasem nauczyłam się rozpoznawać choroby już w energetycznych zalążkach – u siebie i innych. Dzięki temu można działać, zanim coś się zamanifestuje w ciele.
Zmieniasz kierunek, podejmujesz decyzję i zmieniasz swoje życie.

Życie bez mięsa i powrót do źródła

Dwanaście lat temu także krok po kroku odstawiłam wtedy mięso. Zaczęłam zmieniać styl odżywiania na wegetariański. To była jedna z najważniejszych decyzji w moim życiu. Odstawiłam je z wielu powodów – nie tylko zdrowotnych. Będąc osobą, która kocha zwierzęta, czuje energię wszystkiego, nie mogłam dłużej żyć w takiej sprzeczności.

Regularne

  • detoksy
  • dry fast (post bez jedzenia i picia)
  • zmiana stylu jedzenia i życia
  • słuchanie prawdziwych potrzeb swojego ciała
  • intuicyjny ruch
  • praca z energią swojego pola
  • procesy bretariańskie ( to późniejszy czas, już po całkowitym wyleczeniu)

zaprowadziły mnie do miejsca, gdzie utwierdziłam się w fakcie, że nic z zewnątrz nie jest potrzebne, by żyć, dobrze się czuć, pokazały jak ciało samo się uzdrawia, gdy mu nie przeszkadzamy.

Oczywiście detoksy trzeba umieć bezpiecznie i z głową oraz skutecznie przechodzić. Nie warto do razu rzucać się na głęboką wodę, w szczególności, jeśli nie odżywiamy się bardzo zdrowo i nie mamy o nich za bardzo pojęcia. Na konsultacji ze mną można otrzymać wskazówki dostosowane do stylu życia i odżywiania osoby, miejsca, w którym jest ze sobą, aby nie zniechęcać się czy przekraczać samego siebie. Jeśli jednak ktoś czuje się gotowy na samodzielne oczyszczanie, to całe kompendium wiedzy z praktycznym zastosowaniem znajdziecie w tym e-booku.

Wyjście z insulinooporności – coraz świadomiej do siebie

Droga wyjścia z insulinooporności to był tak naprawdę powrót do kontaktu ze sobą, który gdzieś po drodze zatraciłam.
Bo czyste ciało to portal do naszej wyższej świadomości.
Wtedy zaczęłam dostrzegać swoje naturalne zdolności, rozpoznawać potencjały, rozumieć głębiej, kim jestem.

Pracując także ze swoją energetyką, polem, zrozumiałam także, że jesteśmy ponad genami i innymi przyjętymi, jako częśc nas „zapisanymi” strukturami. Możemy je przekroczyć – zmieniając świadomość.

Insulinooporność a Ponowne Narodziny, okres wczesnodziecięcy

Badałam zdrowie i wpływ na niego różnych czynników naprawdę wielowymiarowo, także poprzez proces Ponownych Narodzin, w którym towarzyszę ludziom.

Insulinooporność powiązałam jeszcze w późniejszym czasie podczas jednej z moich bardzo głębokich podróży przez okres po narodzinach z brakiem kontaktu z mlekiem od matki (w moim przypadku) i zaburzeniem poprzez to kosmków jelitowych we wczesnych stadiach rozwoju. Ale o tym kiedy indziej 🙂

Czyste, lekkie ciało

Za zmianami wewnętrznymi, które nieustannie w nas zachodzą, podąża także ciało. Gdy ciało ma wibrację duszy – wszystko jest w balansie, możemy doświadczać niesamowitej łaski przepływu w sobie, błogostanu, który według mnie jest najwyższą formą uczuć.

Tak w ogóle to nie znam przyjemniejszego uczucia, niż doświadczanie życia poprzez czyste, lekkie ciało. Wtedy jego jakość natychmiastowo się podnosi, mamy energię, klarowność swojej drogi, dobre samopoczucie, jasne myśli.

Zawsze zachwycałam się tym uczuciem i to ono właśnie dawało mi kierunek i motywację na dalej, gdy wchodziłam w różne etapy oczyszczania ciała i zmiany nawyków. Szczególnie, że to był ogromny kontrast – samopoczucie podczas insulinooporności a zdrowe, czyste ciało.

Początki zmian

Początkowo nigdy nie jest łatwo się zmobilizować i przerwać/ wyciszyć jakieś codzienne nawyki, na poczet czegoś zdrowszego, bardziej bliskiemu naszej naturze. Tutaj potrzeba także dobrego nastawienia. Zachęcam do poczytania mojego e-booka Zmień myślenie o jedzeniu, który podkreśla istotę podejścia do siebie i który możecie znaleźć pod linkiem tutaj.

Ciało wiele o nas mówi, pokazuje w zasadzie całą naszą historię, jest jak mapa, po której dobrze nauczyć się poruszać, by żyć w zgodzie i równowadze. Bo życie to my i zależy tylko od nas samych i naszych wyborów.

Oczywiście ten proces zmian to podróż, w której nie warto pędzić czy narzucać sobie okropnego rygoru, można się po prostu w niej rozkochać, bo efekty są zawsze ogromną nagrodą, a z czasem sam proces staje się przyjemny.

To podróż, w której na pewno także buduje się samodyscyplinę, ale i doświadczenie niesamowitej miłości do siebie i wdzięczności ze strony ciała, jakim siebie obdarzyliśmy, przychodząc tutaj.

Zmieniasz nawyki dlatego, że zaczynasz kochać to, co czujesz, gdy o siebie dbasz.

Często, gdy coś w moim życiu przestawało działać robiłam sobie przerwę od nawyków ( w tym jedzenia ) i zaraz po lub w trakcie dostawałam najpiękniejsze wizje i momenty aha, tzw. „oświecenia”. Dotyczyło to naprawdę kluczowych kwestii mojego życia, jak relacje, finanse, udane projekty, książka, którą piszę.

Ja wiem, że naturalnym stanem jest lekkość i źle się czuję, gdy jej nie ma, gdy szłam w innym kierunku ( to też było mi potrzebne, aby w 100 % już wybrać swoje własne życie). Często uciekamy w rzeczy zewnętrzne, to one stają się jedynymi „przyjemnościami”, a przy tym zagłuszamy to, co mówi nam nasze wnętrze. A czasem niewiele potrzeba, aby usłyszeć, zrozumieć. Dziś po wielu doświadczeniach wyobrażam sobie świat bez jedzenia, bo wiem już, jak można karmić się samą przyjemnością bycia, czerpać energię, być nią, bez potrzeby niczego z zewnątrz.

To stan świadomości a raczej możliwość jego zmiany pozwala nam na tzw. skoki kwantowe, na doświadczanie „niemożliwego”, dlatego we współpracy ze mną kluczowym filarem jest świadomość i głębia.

Konsultacje ze mną są dla ludzi, którzy są otwarci na holistyczne podejście, bo tylko tak możemy skutecznie działać, przy otwartym sercu i umyśle, z praktycznym zastosowaniem zmian w codzienności.

Z miłością, Milena


Komentarze

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *