Jedne z zapisków mojego procesu bretariańskiego 🙂
Od zawsze w moim systemie przekonań Zdrowie było naturalnym stanem (nawet wtedy, gdy borykałam się ze schorzeniami, które były konsekwencjami moich wyborów – może o tym kiedyś indziej).
Dziś o tej słonecznej stronie życia, gdzie światło pada na cień.
Zdrowie to zdrowe ciało, energia do życia, pogoda ducha, czyste myśli, przepływ, nieskomplikowane relacje – radosne relacje itp itd…
Chyba każdy zauważył jak pozytywną rolę odgrywa dla nas Słońce. Co wywołuje w nas, jak zmienia nastrój, a co dzieje się kiedy go nie ma? Słońce również jest w nas, ale o tym spojrzeniu później.
Jestem w procesie bretariańskim. Tak naprawdę to całe życie mnie prowadziło ku temu. Projekt jedzenie powoli u mnie się domyka, zgodnie z tym co czuję oraz wskazówkami z wyższych wymiarów. To stamtąd przychodzą informacje, które zakorzeniam na ziemi, w sobie, przy okazji dzieląc się nową formą życia.
Nie jestem jedyną, która przechodzi ten etap teraz, ale wewnętrznie przechodzę go po swojemu i sama. Dziękuję Nulina za wspaniałą inspirację ❤️
Ilości oraz jakość jedzenia zmienia się w tym procesie u mnie nieustannie, soki to główne pożywienie, ale najlepiej czuje sie w okresach bez jedzenia i picia. To odrębny temat, ale to właśnie ten czas tak pięknej bliskości ze sobą pozwala mi odkrywać i otwierać się na wiele wymiarów życia oraz pełną obfitość.
Bo to wszystko jest w nas, każdy minerał, każda witamina, każdy pierwiastek, każda cząstka natury – cała obfitość tego wszechświata. Choroby rodzą się z braków, zdrowie z obfitości. A czujesz wyraźnie co jest tą najprawdziwszą prawdą? Z tego punktu rozumiem też dlaczego nigdy nie byłam fascynatką picia ziół/ suplementacji (leków w ogóle nie zażywałam) i to były tylko krótkie epizody. Oczywiście, bo to jest zgodne ze mną. Nie neguję takiej formy, jeśli ktoś czuje, że dla niego jest tą właściwą w danym punkcie życia.
Ja jednam wewnątrz czułam, że wszystko co potrzebne mam w sobie i zawsze tam szukałam najpierw – wszelkich odpowiedzi na różnych etapach życia. To zaufanie mojemu prowadzeniu pozwala właśnie na zespolenie się mojego ciała i ducha w tej rzeczywistości w jedność z całym istnieniem, odczuwanie harmonii na każdym poziomie. I to okazuje się najszczerszym i najgłębszym pragnieniem, a zarazem powodem mojego zejścia tu na Ziemię, w te wymiary. By tego doświadczać.
To wszystko naturalnie wymaga czasu i jest piękną, odkrywczą podróżą – nie celem a podstawowym jej nurtem jest życie w zgodzie ze sobą, w uczciwości swych wyborów. To wtedy zadziewają się cuda, wszystko jest cudem.
Przeżywam teraz wielowymiarowe doświadczanie dostrajania się do słońca bardzo głęboko, zostały mi ukazane piękne uniwersalne prawa i ruchy wszechświata, w szczególności ruchy naszej planety. Teraz pokazuje się to w zmianach mojej energetyki oraz fizyczności.
Nasze ciała w konsekwencji życia na Ziemi stają się słońcami.
Zmiany są konsekwencją życia wszędzie, konsekwencją przepływu/ wymiany jako naturalnych czynników istnienia.
Jedność praw i materii w całym Wszechświecie oraz cała teoria M. Kopernika stała się dla mnie jasną wskazówką, którą sam on wskazał mi we śnie.
dlatego jestem i dzielę się tym świeżo powstałym słonecznym projektem płynących z głębin mnie ❤️ wiem, że mam wiele wartości do przekazania, takich naturalnych witamin dla każdego ukladu energetycznego.
z wdzięcznością,
M.

Dodaj komentarz